ME Metsäkartano

W poszukiwaniu śniegu wybraliśmy się aż do Fińskiej Karelii – w okolice miejscowości Raautavara. Wydawałoby się, że tam to już zima nie może zawieść – ale jak się okazuje nigdy nie ma pewności. W pięknie położonym nad jeziorem ośrodku Metsäkartano zastaliśmy 20cm śniegu i roztopy. Przez prawie cały pobyt było na + i nawet gdy sypał śnieg wydawało się że spadając topi ten leżący na ziemi.

Na szczęście na trasach się utrzymał. A trasy bardzo malownicze, ciekawe – kręte z kilkoma pagórkami i jedną większą hopką.

DSC_0186 DSC_0188 DSC_0189 DSC_0191

Przyjemnie było przypomnieć sobie, że psie zaprzęgi to również sport zimowy. Obydwa dni cały zaprzęg pracował równo i przejazdy były bezbłędne. Niestety, kilkutygodniowa przerwa w treningach w czasie roztopów dała o sobie znać – szczyt formy ewidentnie był gdzieś w połowie stycznia i czas sporo poniżej możliwości całej czwórki. W sumie uplasowaliśmy się na porządnym 6 miejscu, o setne sekundy za czeszką Renatą Valkovą (obydwa dni miałyśmy praktycznie identyczne czasy!) Trzeci dzień niestety odwołano, bo w końcu chwycił mróz (!) i skuł rozjeżdżone mocno trasy.

1958392_672294376161265_1862252716_n

Na zdjęciu pierwszy dzień startu: z przodu Fryga i Hex, z tyłu fruwające Fryś i Chili. Świetna fotka A. Kawali-Konik

Przygotowania do ME

…stanęły właśnie w miejscu. Śnieg się podtopił, ale niestety nie spłynął do końca. Dzisiejszy zwiad po trasie pokazał, że ani na kołach ani na płozach nie da się pojechać. Cóż, kolejny trening w Finlandii…

Są co prawda miejsca optymistyczne – nie przetarte ścieżki i fragmenty w cieniu:
DSC_0163
DSC_0167
DSC_0177

Na większości trasy dałoby się też przejechać:
DSC_0175
DSC_0178

Ale niestety są też miejsca oblodzone – zamarznięte częściowo kałuże, czy wyjeżdżone koleiny. Nie nadają się dla psich łap…
DSC_0171
DSC_0168

A gdzie nie gdzie panuje już wiosna:
DSC_0169
DSC_0166

A i tak wiadomo, że najważniejsza jest piłka!
DSC_0173
DSC_0174

Zima!

Wszystkie zawody odwołane a u nas zima od 3 tygodni. Jeszcze może przez dni kilka śniegu starczy…

Zestaw 1: Hex i Fryga z przodu, Chili i Fryś na tyłach


Zestaw 2: Z przodu Hoka, potem Rubik, z tyłu Mika i Rubik (potem Hoka)


MŚ i MP

Lepiej późno niż wcale… Czyli w skrócie o Mistrzostwach Świata i Polski dryland:

Falze di Piave odwiedziliśmy już po raz drugi – w 2010 na ME z Rubikiem i Chili staliśmy na podium (brąz) w klasie scooter z 2 psami. Wspomnienia z trasy – szybko, kręto, 1 gleba. Wtedy trasa była zmieniona w ostatniej chwili z powodu powodzi, która zmyła mosty i ukryła część dróżek pod wodą. Tak więc wydawało się, że w tym roku będzie inna, ale widocznie organizatorom się spodobało – trasa praktycznie bez zmian, te same kręte ścieżki w zaroślach nad rzeką Piave i ta sama kupa żwiru i kamieni niezbyt przyjaznych dla psich łap. No i tegoroczna nowość, w klimacie całego sezonu – fura błota!
Przejazd trasy w czwartek wieczór z Hoką i już widać było, że błota jest więcej niż 3 lata temu, mimo tego, że to wtedy była powódź… Mało miejsc w których można się rozpędzić, jak nie żwir to zakręty, jak nie błoto to kamienie. W piątek startowały klasy weteranów i juniorów i po czasach widać było, że za szybko nie będzie… Jak się okazało, to był najszybszy dzień ;) Wieczór i noc w deszczu – i już wjazd na stake-out okazał się wyzwaniem! Dodatkowo kilkanaście stopni w cieniu, parno i duszno. Na szczęście bikejoring jechał w miarę na początku, więc jeszcze w przyzwoitej temperaturze. Heks jak zwykle bezbłędnie, ja bardzo ostrożnie i obyło się bez żadnej wpadki – po pierwszym dniu druga pozycja z niewielką stratą za Austriaczką, Carmen Steger, z przyrodnim bratem Heksika.
W czwórce z przodu pobiegła Fryga i Chili, z tyłu Fryś z Miką. Przejazd prawie bez błędu …a jak wiadomo prawie robi różnicę ;) Pruliśmy całą drogę, ale niestety na przedostatnim zakręcie, tuż przed metą Fryga zobaczyła publikę na wprost, za banerem. Chyba pomyślała, że to już meta i ostro przyhamowała. A Fryś-sierotka, biegnący za nią, wpadł w linki i przełożył łapę przez łączówkę. Przejechaliśmy tak kilkadziesiąt metrów, ale ewidentne było, że nic z tego nie będzie… Krótka przerwa na rozplątywanie i niestety kolejny falstart – gdy już ruszaliśmy, Chili wystartowała za późno i tym razem Mika wylądował w linkach. Do tego przy szybkim starcie reszta psów dosłownie zrolowała bidaka w błocie. Kolejny break 300m przed metą i wreszcie udało się nam wystartować i pokonać ostatnie metry. W efekcie 7 lokata z prawie minutą straty do 1 miejsca.
1467314_501073749990013_473845948_n

IMG_0823

DSC_1210

Drugi dzień niestety nie okazał się lepszy. Błoto trochę podeschło, ale przez to było bardziej lepkie – na rowerze zaliczyliśmy kąpiel błotną i mimo, że czas był lepszy o sekundę i odrobiliśmy stratę do Austriaczki, dogoniły nas Finka Kati Mansikkasalo-Jurvelin i Szwedka Hanna Bergman. Finalnie – 3 miejsce.
Czwórka tym razem naprawdę bez błędów. Jedyną przeszkodą był odpięty motylek przy tylnym kole – na każdym zakręcie zastanawiałam się czy to tu koło odpadnie, czy na następnym wirażu… ;) No i spotkała nas na trasie niespodzianka – odjazd na dłuższą trasę (dla szóstek i rowerów) nie był zagrodzony, za to zagrodzony był skrót na naszą, czwórkową trasę. Pojechaliśmy więc dłużej. Niestety, drugi dzień zawodów odwołano i nawet nie poznaliśmy czasów :( Szkoda, bo po pierwszym było co poprawiać, a jednego z 2 zawodników do których mieliśmy parę sekund straty wyprzedziliśmy na trasie.
P1180846

Foto: P. Stravinskas, IFSS, PF photo

Mistrzostwa Polski w Mikołowie można podsumować krótko: co za piękny, suchy kraj! Po błotnistych wojażach po Europie przyjemnie było przejechać się po suchej, szybkiej trasie :)
Tym razem pierwsza jechała czwórka, w tym samym składzie co we Włoszech. Niestety, pech nas nie opuścił. Jechaliśmy jako pierwsi w klasie i udało nam się minąć zakręt (niezagrodzony!) z głównej drogi w mniejszą. Zawracanie, ostry skręt i rozplątywanie linek i w międzyczasie minął nas Łukasz Paczyński… Czwarte miejsce, minuta straty – nie do odrobienia :(
547489_659340440782658_603621783_n

Fryga i Chili:
1460158_659340527449316_250155840_n

Heks za to nie do pobicia – po pierwszym dniu skończyliśmy z dużą przewagą przed Saschą Paniukhiną i Agnieszką Jarecką (z Kodim, który pierwszy raz w życiu chyba zobaczył tyle kolorowych tasiemek i dobrze się bawił na trasie ;) )
Drugiego dnia Aga z Kodim wskoczyli na 2 miejsce, z 10 sekundami straty do mnie i Heksa… W przyszłym sezonie będzie z kim się ścigać!
1471326_604987952893502_1299680579_n

Kodi:
1454741_658884450828257_693134591_n

Największe emocje były jednak w dwójkach – wystawiliśmy silną ekipę Robert Mrózek + Hoka i Rubik. Po pierwszym dniu byli na 3 pozycji z kilkoma sekundami przewagi nad Pauliną Browarczyk startującą z Kropą (i Afrikiem). Finalnie Robert przegrał o setne, ale jak rozumiem spina się na rok przyszły :D

Rubik i Hoka:
994666_581532001913381_363664998_n

Kropa (i Afric)
994401_604986162893681_2086598438_n

Na niezagrożonym 2 miejscu wylądowała też Jola Kałat z Lichi w scooterze z 1 psem – Niko i Nascar nadal niepokonani, ale dziewczyny też coraz szybsze!

Lichi:
579282_549336971811649_1064854053_n

1459283_604585099600454_644825267_n

Foto: M. Szczykutowicz, B. Adamczak, Ż. Żmuda, M. Kamińska